Bezpłatna wypożyczalnia zabawek i pomocy terapeutycznych

Post związany jest z wydarzeniem utworzonym na Facebooku 👉 kliknij tutaj by dowiedzieć się więcej.

Jak będzie działać wypożyczalnia?

Zabawki będą wypożyczane bezpłatnie.

Wypożyczalnia będzie działać na terenie Warszawy (na chwilę obecną- mam nadzieję, że to się rozciągnie na całą Polskę)

Jeśli warunki i możliwości pozwolą- będzie możliwość wysyłki pomocy terapeutycznych do innych miast.

Pomoce i zabawki będą wypożyczane na okres miesiąca lub dwóch tygodni- zwykle będzie to zestaw pomocy terapeutycznych, które będą miały na celu ćwiczenie danej umiejętności.

Bardzo ważna jest informacja od terapeuty prowadzącego terapię dziecka (fizjoterapeuty, logopedy, terapeuty ręki itd.) – nad czym w danym momencie pracujecie i jakie pomoce terapeutyczne są potrzebne dziecku na obecną chwilę by wspomóc proces terapii.

Wszystkie zabawki będą dezynfekowane po każdym użyciu a także sprawdzane pod kątem ich dalszej użyteczności.

Kto może skorzystać z tej pomocy?

Wypożyczalnia będzie dostępna dla wszystkich dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności bez względu na diagnozę.

Nie ma ograniczeń wiekowych.

Co kryje się pod pojęciem pomoce terapeutyczne i zabawki edukacyjne?

Niestety nie każda zabawka pełni funkcję zabawki edukacyjnej, a głównie takich potrzebują dzieci, które każdego dnia pracują nad osiągnięciem danej funkcji. Chciałabym by do dzieci trafiały zabawki, które wspierają rozwój. Do takich zabawek niewątpliwie należą wszelkiego rodzaju:

  • sortery
  • układanki
  • gry logopedyczne,  kształtujące  spostrzegawczość, logiczne, planszowe, pamięciowe, przestrzenne, Quizy
  • domina: obrazkowe, dotykowe, obrazkowo – wyrazowe
  • plansze tematyczne
  • puzzle – w tym: fakturowe, podłogowe, przestrzenne
  • lotto, memmo
  • historyjki obrazkowe
  • zabawki manipulacyjne
  • zestawy do poznawania liter i cyfr
  • nawlekanki, przewlekani, koraliki różnego typu
  • pomoce Montessori
  • pomoce do poznawania cyfr i nauki liczenia
  • zestawy logopedyczne
  • zabawki logopedyczne
  • zestawy klocków
  • tablice manipulacyjne
  • memory
  • kształty do dopasywania
  • puzzle
  • kostki edukacyjne
  • maty i panele sensoryczne

Niestety ze względów higienicznych ważne by nie były to zabawki materiałowe i takich, których dezynfekcja jest utrudniona. Najlepiej jeśli są to zabawki drewniane (są najbardziej trwałe).

Zapraszam do grupy Fizjosensorycznie- wspieramy rozwój dzieci i niemowląt gdzie na bieżąco udostępniane będą informacje o zapotrzebowaniu na dany rodzaj zabawek i pomocy terapeutycznych. Na grupie możecie również proponować ciekawe i warte uwagi pomoce, które wykorzystujecie w pracy terapeuty, czy w warunkach domowych.

Zanim zostałaś Mamą- byłaś kobietą

Zanim zostałaś Mamą, byłaś kobietą… Czy nadal nią jesteś?

Takie pytanie kieruję dzisiaj do wszystkich Kobiet-Mam.

Podzielę się z Wami moją historią i prywatną refleksją jako Mama, jako Kobieta, jako fizjoterapeutka.

To mój punkt widzenia…

Zanim kobieta zostaje Mamą, jest oczywiście kobietą. Kobietą, która w większym lub mniejszym stopniu dba o siebie, o swój wygląd, o relacje z innymi ludźmi, które też są dla niej ważne, sprawiają, że czuje się ważna.

Jest piękna- bo każda z nas jest piękna i niepowtarzalna. Kiedy zostaje Mamą, zakłada na swoje piękne ciało płaszcz. Długi  czarny płaszcz z kapturem. Tak… Z kapturem, żeby ukryć nieumyte włosy, długi, żeby ukryć ciało, którego się wstydzi. Płaszcz, który zakrywa wszystko. Jej smutek, żal, tęsknotę za dawnym życiem. Jedyne co widzisz, to mniej lub bardziej zmęczone ręce i zamyśloną twarz.

Oczywiście, jest grono mam, które mają się świetnie. Są aktywne, zadowolone. Spędzają mnóstwo czasu w taki sposób jak chcą. Ale nie o tych mamach dzisiaj. A o tych, które zapomniały, że są kobietami. O tych, które weszły w nową rolę zakładając ten właśnie płacz. Właśnie o tych, które poświęcając się macierzyństwu zatraciły swoje piękno.

Kiedyś gdzieś usłyszałam, że “decydując się na dziecko, musimy w pełni poświęcić się macierzyństwu, dlatego koniec z czasem dla siebie- albo ja albo dziecko”.

Przyznam, że zrobiło mi się przykro. Na samą myśl, gdy wracam do tych słów, widzę człowieka, który w pocie czoła poświęca się drugiemu człowiekowi, oddając całego siebie, zapominając o sobie, co w konsekwencji prowadzi do frustracji, smutku, złości, poczucia winy… Mogłabym wymieniać.

Obserwuję kobiety-mamy od kilku lat.  Widzę dużą różnicę pomiędzy mamami, które nie zapomniały o tym, że są kobietami, a tymi, które oddały zatraciły swoje kobiece piękno poświęcając się w 100% dziecku.

Co więcej… Widzę też różnice w zachowaniu dzieci tych mam.

Nie chodzi o to, by zacząć zajmować się wyłącznie sobą, pamiętajmy, że doba ma 24 godziny.

Kiedyś mój kolega fizjoterapeuta- równie ambitny człowiek jak ja, który wyciska dobę jak cytrynę odpowiedział mi w jednej z naszych rozmów na moje słowa o tym jak to doba jest krótka: „Słuchaj, Twoja doba trwa tyle samo, co doba bezdomnego z dworca centralnego”. Te słowa brzmią w mojej głowie jak echo. Dało mi to dużo do myślenia. Każdy z nas ma 24h. I to od nas zależy jak ten czas wykorzystamy.

Fakt, że każdy z nas ma inne życie, inny zakres obowiązków, inne wsparcie, inny temperament i tak też jest z matkami. Trudno porównać mamę czwórki dzieci z mamą jedynaka(chociaż ja ze swoich obserwacji widzę, że jednak matki czwórki dzieci są lepiej zorganizowane niż mamy jedynaków ?). Podobnie mamę wymagającego dziecka, które nie odstępuje mamy na krok od wesołego bobaska, który godzinami mógłby sobie leżeć. Ale posiadanie większej ilości obowiązków nie zwalnia nas mam z bycia kobietą!

Warto zadbać o siebie, o swoje potrzeby, właśnie po to by lepiej realizować się jako mama. Mówiłam już kiedyś o tym , że z pustego i Salomon nie naleje i że ciężko efektywnie pomagać innym samemu stojąc chwiejnie na nogach. I tak też jest z mamami.

Potrzebujemy siły by każdego dnia zmagać się z trudami macierzyństwa (bo wierzcie mi, że to jednak w większości trudy, nie sielanka). Jeśli czytasz ten wpis i myślisz sobie „Co za bzdury, nie róbmy z macierzyństwa takiego wyczynu”– jesteś szczęściarą, która:

  • albo ma mnóstwo pomocy od innych,
  • ma mało wymagające dziecko,
  • jest alfą i omegą,
  • lub ma totalny chill na wszystko

Ale wierz mi, że takie mamy są mniejszością. W większości martwimy się o wszystko i wszystkim co w konsekwencji nie pozwala nam skupić się na sobie, na swoich potrzebach. Co więcej… Niepotrzebnie dążymy do ideału, który nie istnieje.

I dziś przy okazji Dnia Kobiet, kieruję ten wpis do Ciebie Mamo.

Droga Mamo, zadbaj o siebie jako kobietę.

Dbanie o siebie to nie tylko piękny makijaż i zajęcia na siłowni.

To Twoje dobre słowo do siebie,

To Twoja wdzięczność za każdy trud macierzyństwa,

To Twoja wyrozumiałość w stosunku do siebie

To Twój czas dla siebie, choćby krótki.

Zadbana Mama nie musi wyglądać jak milion dolarów.

Zadbaj o swoje zdrowie, pij odpowiednią ilość wody, odstaw słodycze, zrób w końcu badanie krwi, cytologię, potańcz choćby nawet z dzieckiem 15 minut dziennie, poczytaj książkę, którą lubisz, odstaw ten telefon- pokochaj siebie bardziej!

Jesteśmy tak ważne!!! Ja to wiem, dlatego zdecydowałam się robić coś dla Kobiet, bo wiem, że na to zasługujemy. Moje serce rośnie jeszcze bardziej, gdy widzę jak to dla Was ważne i jak bardzo tego potrzebujecie. Widziałam wczoraj radość w oczach wielu z kobiet, które dotarły na spotkanie Szczęśliwych Mam, tym samym potwierdzając, że to właśnie Szczęśliwe Kobiety.

Pamiętaj, że jesteś ważna- bo jesteś kobietą, a o kobiety trzeba dbać!!! Miłego Dnia Kobiet kochane i każdego dnia w roli kobiety!

Nie sadzaj dziecka, które nie siedzi samodzielnie!

W prawidłowym rozwoju dziecko powinno przyjąć pozycję siadu między 6. a 11. miesiącem życia. I mówimy tutaj o samodzielnym przyjęciu pozycji, nie o wymuszeniu siadu.

Ja porównuję osiągnięcie umiejętności siedzenia przez dziecko do nauki jazdy na rowerze. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku jest to nowość dla naszego mózgu i wymaga sprawnego działania wielu mechanizmów, w tym równowagi. Okazuje się, że musimy  zaplanować dany ruch, wiedzieć co zrobić w jakiej kolejności by się udało, ale to co bardzo ważne potrzebujemy pewnej bazy (o tym za chwilę).

Oczywiście w jednym i w drugim przypadku mamy jakiś cel. Chcę siedzieć by oglądać świat z innej perspektywy, chcę wsiąść na rower by przejechać z punktu A do punkt B. I fakt, ktoś może zaproponować mi podwózkę, wtedy wsiadam z tyłu na bagażnik i jadę. Z tym, że mój mózg nie nauczy się jak jeździć na rowerze. Osiągnę swój cel, ale praca została wykonana nie przeze mnie, ale przez osobę, która prowadziła rower.

I tak też jest z samodzielnym siadem i sadzaniem.

Nikt z nas nie uczy się siadu poprzez lewitację, a tak to wygląda gdy sadzamy dziecko (dziecko nagle zmienia pozycję poprzez ruch wykonany przez opiekuna/rodzica w przestrzeni). Leży i nagle ni stąd ni zowąd siedzi.

Jak już wspominałam kiedyś, nasz mózg uczy się poprzez ruch, nasz świadomy ruch. Uczymy się też przez doświadczenia.

Potrzebujemy czasami upaść, przewrócić się, potknąć, by kolejnym razem nasz mózg mógł zweryfikować to co wykonaliśmy i „nanieść poprawkę” przy następnym powtórzeniu.

Dziecko, które posadzimy nie ma takiej możliwości. Nie musi ani „uruchamiać” swoich mięśni posturalnych, ani też reagować odruchem obronnym przy próbie upadku. Nie musi tego robić, ponieważ jego siad jest bierny, podparty przez poduszki, czy opiekuna (w przypadku siedzenia na kolanach).

Wspominałam na początku, że do osiągnięcia umiejętności samodzielnego siadu potrzebujemy pewnej bazy. Ową bazą jest nasze napięcie mięśniowe. Różnimy się pod wieloma aspektami, również pod kątem napięcia mięśniowego. Jedni mają je nieco obniżone, inni podwyższone, a najlepiej gdy jest w normie.

Teraz wyobraźmy sobie sytuację, kiedy sadzamy dziecko, którego mięśnie nie są jeszcze gotowe do takiej pozycji. Szybko zauważymy zaokrąglone plecy (tym samym- obciążony kręgosłup), uniesione barki i nienaturalnie zgiętą szyję. Jeśli też dziecko przejawia cechy asymetrii posturalnej (układa się w literkę c), będzie tę asymetrię utrwalać. Nie wspomnę już o braku swobody ruchów.

Dodam, że w prawidłowym rozwoju dziecka około 4-5 miesiąca życia w rozwoju napięcia mięśniowego następuje  faza wyprostno-odwiedzeniowa i maluszek z dotychczasowej pozycji zgięciowej, zaczyna „pływać”, czyli w pozycji na brzuszku unosi nóżki i rączki, rozwija tez podpór na przedramionach, a następnie na dłoniach.

Dzięki wyprostowi wzmacnia m.in. mięśnie grzbietu czy mięśnie pośladkowe. Sadzając dziecko zabieramy mu tę możliwość, skazując go, na pozycję zgięciową, a tym samym przyczyniając się do osłabienia mięśni, które odpowiedzialne są za utrzymanie prawidłowej postawy. Idąc tym tropem dalej, nie tylko przyczyniamy się do wad postawy w przyszłości, ale również do bólów kręgosłupa, który bez odpowiedniego wzmocnienia, da o sobie znać w przyszłości. Ale nawet nie wybiegając w przyszłość, aż tak daleko- słabsze mięśnie, to również późniejsze osiąganie kolejnych etapów rozwoju np. pełzania, czworakowania, chodzenia. Te umiejętności wbrew pozorom są nie lada wyzwaniem i wymagają mocnych mięśni.

Umiejętność siadu nie pojawia się ot tak nagle. Niemowlę przygotowuje się do niej dużo wcześniej, poprzez osiągnięcie kontroli głowy, wzmocnienie mięśni posturalnych podczas pełzania, czy czworakowania, a dopiero gdy będzie do tego gotowe zrobi to samodzielnie. I stanie się to stopniowo. Bo takie jest prawo rozwoju.

Jak widać gra nie warta jest świeczki i warto podejść do tego z rozsądkiem. Oczywiście rodzic zawsze ma wybór. I niestety, jak zawsze musi go dokonać sam. Podobnie sprawa ma się do bujaczków, fotelików samochodowych używanych na spacerach, ale o tym innym razem.

Na koniec dodam, że sam proces nauki w niemowlęctwie odgrywa kluczową rolę w późniejszym życiu.

W trakcie rozwoju niemowlę uczy się wykonywania czynności samodzielnie poprzez cierpliwą i wytrwałą pracę. Owa praca nie oznacza wyłącznie nabycia umiejętności obrotów, pełzania, czworakowania, ale przede wszystkim tego jak nauczyć się danej umiejętności (czyli co muszę zrobić, żeby to wykonać).

Pozwalajmy dzieciom uczyć się samodzielnie, popełniać błędy, eksperymentować i pokonywać trudności. Stwórzmy bezpieczną przestrzeń do eksplorowania i motywujmy do działania. Ale nie wymuszajmy niczego na siłę. Dzieci są bardzo mądre, dlatego dajmy im czas i obserwujmy. Jak widać umiejętność siadu jest wisienką na torcie w rozwoju dziecka. Dlatego pozwólmy krok po kroku budować ten słodki tort naszym pociechom.

Literatura:

Dusing SC, Harbourne RT. Variability in postural control during infancy: implications for development, assessment, and intervention. Phys Ther. 2010;90(12):1838–1849.

Dosman CF, Andrews D, Goulden KJ. Evidence-based milestone ages as a framework for developmental surveillance. Paediatr Child Health. 2012;17(10):561–568.

Matyja M., Gogola A. Prognozowanie rozwoju postawy dzieci na podstawie analizy napięcia posturalnego w  okresie niemowlęcym. Neurol Dziecięca 2007; 32(16): 49-56.

Matyja M., Domagalska M. Podstawy usprawniania neurorozwojowego według Berty i Karela Bobathów, Katowice 2005, AWF Katowice.

Gerber M.,  Johnson A. Your Self-Confident Baby  Wiley 2012.

Jestem fizjoterapeutą i jestem z tego dumna!

fizjoterapeuta w światowym dniu

Światowy Dzień Fizjoterapii ustanowiony został w 1996 roku przez Światową Konfederację Fizjoterapii. Jego celem jest podkreślenie roli fizjoterapii w leczeniu pacjentów z dysfunkcjami narządu ruchu i chorób wewnętrznych.

To kolejny dzień dla mnie i moich kolegów oraz koleżanek. Dzień wielki, bo uważam, że to co robimy jest wielkie. Każdego dnia spotykamy się z nie tylko z cierpieniem innych ludzi, ale przede wszystkim z ogromną walką. I nie ma znaczenia czy pracujemy z niemowlętami, sportowcami, kobietami w ciąży czy osobami po udarach. Ważne jest to, że każdej z tych osób chcemy pomóc i to jest cel naszej pracy.

Nie jest to łatwa praca, nie rzadko wymagająca ogromnych pokładów cierpliwości, empatii, zrozumienia drugiego człowieka i jego cierpienia. Ale myślę, że mimo wszystko, praca ta daje nam ogromną satysfakcję. Pacjenci przychodzą do nas po sprawność, chcą się od nas czegoś dowiedzieć, nauczyć, tymczasem to my wiele uczymy się od nich.
Bezcenna wiedza warta więcej niż stos przeczytanych książek.

Dla nas, fizjoterapeutów, troska o zdrowie i bezpieczeństwo naszych Pacjentów są i zawsze będą wartościami nadrzędnymi.

Ostatnie lata były bardzo intensywnym czasem dla środowiska fizjo. Walczyliśmy o ustawę, na którą czekaliśmy wiele lat. Otrzymaliśmy swoje prawa wykonywania zawodu. Wierzę że będzie coraz lepiej, a nasza praca zostanie doceniona. I chociaż daleko nam do wielu krajów, to cieszę się, że mamy w Polsce naprawdę świetnych terapeutów, że jesteśmy ambitni i wytrwali. Jesteśmy trzecią pod względem wielkości medyczną grupą zawodową i mamy siłę ❗❗❗

❤Życzę wszystkim swoim koleżankom i kolegom w tym pięknym dniu wielkiej satysfakcji z tego co robią, wielkiej dumy i przede wszystkim tej wytrwałości. ? ❤

Tajemnicza propriocepcja. Czym właściwie jest?

czucie głębokie prioprocepcja

Bardzo często rodzice dzieci z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego słyszą ” U Pani dziecka występują zaburzenia w zakresie przetwarzania wrażeń proprioceptywnych”. I tutaj zaczyna się burza w mózgu rodzica ” Ale jak to? Co to?”. Brzmi bardzo poważnie. Kiedy przyjrzymy się bliżej, najczęściej są to zaburzenia o charakterze podwrażliwości, ale zacznijmy od początku…

Jak dobrze wiemy, mamy 7 zmysłów, a wśród nich jeden z bardzo (jak dla mnie jeden z najważniejszych) zmysłów – propriocepcja. Nazwa dość skomplikowana, szczególnie dla tych, którzy słyszą ją po raz pierwszy. Jak każdy zmysł i ten zmysł ma swoje receptory, które mieszczą się na naszych mięśniach i stawach.

To ten zmysł informuje nas jak bardzo i jak szybko rozciągają się nasze mięśnie, jak szybko przemieszcza się nasze ciało w przestrzeni, z jaką siłą pracują nasze mięśnie.

Można powiedzieć, że propriocepcja to takie nasze wewnętrzne oko, które (bez kontroli wzroku) informuje nas o naszych ruchach oraz w jakiej pozycji znajdują się nasze ręce, nogi, głowa. W większości dzieje się to poza naszą świadomością. Na pewno zdarzyło się Wam kierować samochodem i w między czasie szukać w torebce klucza, czy telefonu, lub oglądać telewizję i zapinać jednocześnie guziki koszuli. ?

Dzięki sprawnie działającemu zmysłowi propriocepcji jesteś w stanie wejść po schodach nie patrząc pod nogi, związać włosy, czy zasunąć zamek błyskawiczny, który znajduje się z tyłu. Nie potrzebujesz do tego lustra, nie potrzebujesz kontroli wzroku, bo Twój zmysł propriocepcji robi swoje. ?

A co jeśli zmysł propriocepcji nie działa prawidłowo?

Jednym z objawów, które obserwujemy u dzieci z zaburzonym układem propriocepcji obniżone napięcie mięśniowe. Dziecko z niskim napięciem gorzej czuje swoje ciało i gorzej odczuwa jego pozycje, co często przekłada się na gorszą jakość wykonywanych ruchów. Czasami mówimy, że dziecko jest niezdarne, ciągle coś rozlewa lub tłucze, nie zauważa pewnych rzeczy czy innych osób. To co możemy zauważyć w szkolnej ławce, to podpieranie się przy pisaniu, zapadanie się w krzesełku, wręcz pokładanie. ?

U dzieci, które słabiej czują swoje ciało (mają słabsza propriocepcję) często zauważamy zachowania impulsywne, czasami wręcz agresywne (bynajmniej tak często odbiera je otoczenie). Dzieci takie uwielbiają ściskać nie tylko przedmioty, ale i inne osoby, mocno przytulają się do innych, lub wciskają w ciasne miejsca. Dziecko takie pragnie aktywności takich jak pchanie, ciągnięcie, skakanie z wyższych przedmiotów na podłogę. Zdarza się, że dzieci te są mistrzami w niszczeniu zabawek i przedmiotów. U starszych dzieci możemy obserwować zbyt mocny chwyt długopisu, u młodszych częste łamanie kredek, wgniatanie flamastrów. Często mamy wrażenie, że dziecku ze słabą propriocepcją ciężko usiedzieć na miejscu, zazwyczaj widzimy jak tupie nóżkami w podłogę, kopie w stół lub krzesło. Czasami zdarza się, że dziecko obgryza paznokcie, ssie kciuk lub podgryza elementy ubrania np. sznurki, lub długopis czy ołówek.

❗❗❗
Rzadko kiedy zaburzenia w funkcjonowaniu propriocepcji występują samodzielnie. Najczęściej towarzyszą im zaburzenia zmysłu dotykowego i przedsionkowego, co jeszcze bardziej dezorganizuje odbiór świata zewnętrznego. Te trzy układu ściśle ze sobą współpracują wpływając na świadomość ciała, kontrolę motoryczną, planowanie ruchu, ocenę ruchu, kontrolę posturalną i bezpieczeństwo emocjonalne.

Co czuje osoba z nieprawidłowo funkcjonującym układem propriocepcji?

Osobom z prawidłowo funkcjonującym zmysłem propriocepcji trudno sobie wyobrazić co czuje taka osoba. Dobrym przykładem będzie wyobrażenie sobie wykonanie zadania z nawlekaniem koralików na sznurek w grubych narciarskich rękawicach. Trudne prawda ❓❓❓

To co my jako dorośli możemy zrobić, to starać zrozumieć dziecko.
Zrozumieć to, że jego trudne czy impulsywne zachowanie nie wynika tylko z cech temperamentalnych, ale z pewnych uwarunkowań, powiedzmy sensorycznych.

Wyobraźmy sobie mózg, który jest nieco zdezorganizowany i potrzebuje uporządkowania. Taką funkcję pełni terapia integracji sensorycznej. Oczywiście wskazania do takiej terapii podejmuje terapeuta po wcześniej przeprowadzonej diagnozie.

W następnym artykule dowiecie się jak wspomagać dziecko z deficytem z obszarze zmysłu propriocepcji.