Mamo! Nie staraj się być fizjoterapeutką dla swojego dziecka!

Zamiast „fizjoterapeutką” możecie wstawić sobie logopedką, psycholożką, lekarką itd.

Długo już śledzę różne grupy dla mam, bo sama jestem mamą. Nigdy nie oceniam innych, tego co piszą, jak się wypowiadają. Staram się używać komunikat typu „ja” i mówić o sobie, swoich emocjach, doświadczeniach, ale od dłuższego czasu prześladuje mnie myśl, że muszę zabrać słowo w pewnej kwestii?

Nie od dziś wiemy, że z wielką łatwością przychodzi nam diagnostyka u dr Googla ? Jesteśmy w stanie zdiagnozować najgorsze choroby świata u siebie, ale przede wszystkim u własnych dzieci. Wiem, że na to nie mam wpływu. Sama nie jestem święta i tysiące razy szperałam w Internecie „w poszukiwaniu” tego czegoś… Czegoś, co ktoś nazwie po podaniu objawów. A później pełna obaw szukałam przyczyn, bo przecież ktoś lub coś musiało zawinić?

Wiele mam poszukuje wiedzy (nie zawsze rzetelnej) by dowiedzieć się „ o co chodzi do cholery?!”Jeśli się już dowiemy co to takiego, nie długo czekać, aż szukamy owych przyczyn- tutaj często ocierając się o poczucie winy. Bo okazuje się, że w ciąży zdarzyło nam się to i to, a w czasie porodu to to i to, a po porodzie to to i to… I już jest! Bam! „Nie taką matką chciałam być! Nie jest dobrze!”.

A w praktyce to wygląda tak: „Cześć dziewczyny, lekarz dopiero  jutro, a ja nie wiem co robić, bo wyczytałam, że… „ No właśnie tutaj każda z nas podstawi sobie swój problem.

I chyba każda z nas tam była chociaż raz?

Zdaję sobie sprawę, że wszystkie te “mamusine” grupy mają mieć charakter wspierający, mają pomagać. I rzeczywiście w większości przypadków tak jest. Ktoś inny ma większe doświadczenie, więc chętnie pomoże. Zapominamy jednak o tym, że każdy jest inny mimo wszystko, oraz że każdy organizm jest inny i reaguje w inny sposób. To co pomoże jednej osobie- drugiej może zaszkodzić.

Wiem też, że chcemy dobrze dla naszych dzieci i często robimy to z troski. Ale róbmy to świadomie. Wspierajmy właściwie.

My niby wiemy, że dr Google często bywa omylny, nie mniej jednak korzystamy z jego usług do znudzenia??

Ale dzisiaj chciałam napisać słów kilka o tym co związane z tym co robię, czyli rehabilitacją. Zaczęłam przymykać oko na pewne pytania, które pojawiają się na forach, ale ciężko mi przejść obojętnie obok pytań w stylu: „Moje dziecko pełza asymetrycznie, ciągnie jakby jedną wyprostowaną nóżkę za sobą, jak mogę jej pomóc by pełzała obustronnie?. A pod pytaniem odpowiedzi „doświadczonych” mam?: „Zginaj jej tą nóżkę, którą prostuje- ja tak robiłam i pomogło”, „ Poczekaj, na pewno zacznie to robić naprzemiennie- u nas też tak było”, „ U mnie też  tak pełzała, teraz bryka”. Nosz kurde mać!?? A gdzie komentarz „Może warto to skonsultować z fizjoterapeutą?”.

Przyznam… Teraz świadomość jest tak duża, że coraz częściej widzę zachęcanie innych mam do wizyty u specjalisty. Ale nadal to kropla w morzu.

Pozwolę sobie wrócić do wątku o pełzającym asymetrycznie dziecku.

Przyszli kiedyś do mnie rodzice na konsultację- dziecko 1,5 roczne- od niedawna stawiające pierwsze kroki. Rodziców zaniepokoiło nie używanie przez dziecko jednej strony ciała. Kiedy zobaczyłam chłopca- byłam niemalże pewna diagnozy ☹ Zleciłam wykonanie badań, wizytę u neurologa i niestety moje obawy się sprawdziły- mózgowe porażenie dziecięce o typie hemiplegii (czyli połowicze porażenie). Zastanawiałam się jak nikt wcześniej tego nie zauważył? I nie mam na myśli rodziców- bo żaden rodzic nie ma obowiązku wiedzieć czym jest mózgowe porażenie dziecięce (i Wy też przypadkiem nie pytajcie dr Googla!)- od tego jest wnikliwe oko specjalisty. Nie mniej jednak na którymś z etapów, ktoś „nie zauważył” czegoś ważnego.

I teraz żeby nie było… Wrócę do postu mamy zaniepokojonej pełzaniem jednostronnym. Pełzanie dziecka  z wyprostowaną nóżką nie musi oznaczać, że u dziecka rozwija się mózgowe porażenie dziecięce!

Ale… Proszę Was wszystkie- dla dobra Waszych i innych dzieci- nie starajcie się być fizjoterapeutkami dla Waszych pociech- konsultujcie wszystko co Was niepokoi ze specjalistami.

To, że jednemu dziecko pomogło zginanie wyprostowanej nóżki, by zaczęło pełzać naprzemiennie, nie oznacza, że Twojemu dziecku też pomoże. Pełzanie to nie tylko naprzemienne zginanie kończyn. To również praca nad przenoszeniem ciężaru ciała (UWAGA! Naprzemiennym). Pamiętajmy, że takie pełzanie jest oznaką asymetrii, która to nieleczona może przerodzić się w skoliozę, czy postawę skoliotyczną?

Gdyby to wszystko było tak proste- myślę, że praca fizjoterapeuty nie miałaby sensu, bo przecież można by było stworzyć jeden poradnik, w którym widniałoby kilka ćwiczeń „na pełzanie”, „ na czworakowanie”, „na chodzenie” i każda mama w domowym zakątku mogłaby sobie pracować z własnym dzieckiem. Ale tak niestety nie jest…

Fizjoterapeuta, który pracuje z niemowlętami kończy 5 letnie studia, a następnie szereg kursów, w tym np. kurs NDT-Bobath, który trwa dwa miesiące. Już nie wspomnę o kolejnych kursach. To najpierw 5 lat ogólnej, niełatwej wiedzy, a następnie dwa miesiące ciężkiej codziennej pracy z pacjentem, dwa miesiące myślenia, a nie kopiowania tych samych ćwiczeń do każdego pacjenta. Ja swój kurs Bobath wspominam jako czas intensywnej pracy nad zmianą myślenia o pacjencie- a później kilka lat wdrażania to w życie. I myślenia, myślenia i jeszcze raz myślenia! Nie odtwarzania schematów!

Rehabilitacja nie może być utartym schematem, bo każdy pacjent jest inny, każdy ma inne potrzeby, możliwości. Każdy rodzic też jest inny. To co dla zadaniowego rodzica będzie bułką z masłem, już dla wrażliwego będzie twardym orzechem.

To jest mój apel do wszystkich z Was, którzy chcecie dobrze dla swoich dzieci- myślcie też o innych. Nie proponujcie utartych schematów, bo dzieci to nie roboty! To istoty z indywidualnym potencjałem, z indywidualnym tempem rozwoju, z różnym napięciem mięśniowym i różnymi potrzebami.

Ja często dostaję wiadomości z prośbą o „ćwiczenia na…”. I dobrze wiecie, że nikt z Was nie dostanie gotowego schematu ćwiczeń. Nie u mnie! Nie- bez zbadania dziecka! Nie- bez analizy!

Proszę, konsultujcie się ze specjalistami. Czy to fizjoterapeuta, logopeda czy psycholog. Taka konsultacja pozwoli na indywidualne podejście do Waszego dziecka, oceni Wasze i tylko Wasze dziecko i zakończy się zaleceniami dla Waszego i tylko Waszego maluszka! Cieszcie się sobą, celebrujcie ten piękny czas- a robotę zostawcie tym, którzy się na tym znają. I bądź po prostu Mamą- nie fizjoterapeutką!❤

Jeśli chcesz wiedzieć jak prawidłowo wspierać rozwój Maluszka- zapraszam do grupy na Facebooku Fizjosensorycznie- wspieramy rozwój dzieci i niemowląt?Kliknij tutaj?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *