Nie sadzaj dziecka, które nie siedzi samodzielnie!

W prawidłowym rozwoju dziecko powinno przyjąć pozycję siadu między 6. a 11. miesiącem życia. I mówimy tutaj o samodzielnym przyjęciu pozycji, nie o wymuszeniu siadu.

Ja porównuję osiągnięcie umiejętności siedzenia przez dziecko do nauki jazdy na rowerze. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku jest to nowość dla naszego mózgu i wymaga sprawnego działania wielu mechanizmów, w tym równowagi. Okazuje się, że musimy  zaplanować dany ruch, wiedzieć co zrobić w jakiej kolejności by się udało, ale to co bardzo ważne potrzebujemy pewnej bazy (o tym za chwilę).

Oczywiście w jednym i w drugim przypadku mamy jakiś cel. Chcę siedzieć by oglądać świat z innej perspektywy, chcę wsiąść na rower by przejechać z punktu A do punkt B. I fakt, ktoś może zaproponować mi podwózkę, wtedy wsiadam z tyłu na bagażnik i jadę. Z tym, że mój mózg nie nauczy się jak jeździć na rowerze. Osiągnę swój cel, ale praca została wykonana nie przeze mnie, ale przez osobę, która prowadziła rower.

I tak też jest z samodzielnym siadem i sadzaniem.

Nikt z nas nie uczy się siadu poprzez lewitację, a tak to wygląda gdy sadzamy dziecko (dziecko nagle zmienia pozycję poprzez ruch wykonany przez opiekuna/rodzica w przestrzeni). Leży i nagle ni stąd ni zowąd siedzi.

Jak już wspominałam kiedyś, nasz mózg uczy się poprzez ruch, nasz świadomy ruch. Uczymy się też przez doświadczenia.

Potrzebujemy czasami upaść, przewrócić się, potknąć, by kolejnym razem nasz mózg mógł zweryfikować to co wykonaliśmy i „nanieść poprawkę” przy następnym powtórzeniu.

Dziecko, które posadzimy nie ma takiej możliwości. Nie musi ani „uruchamiać” swoich mięśni posturalnych, ani też reagować odruchem obronnym przy próbie upadku. Nie musi tego robić, ponieważ jego siad jest bierny, podparty przez poduszki, czy opiekuna (w przypadku siedzenia na kolanach).

Wspominałam na początku, że do osiągnięcia umiejętności samodzielnego siadu potrzebujemy pewnej bazy. Ową bazą jest nasze napięcie mięśniowe. Różnimy się pod wieloma aspektami, również pod kątem napięcia mięśniowego. Jedni mają je nieco obniżone, inni podwyższone, a najlepiej gdy jest w normie.

Teraz wyobraźmy sobie sytuację, kiedy sadzamy dziecko, którego mięśnie nie są jeszcze gotowe do takiej pozycji. Szybko zauważymy zaokrąglone plecy (tym samym- obciążony kręgosłup), uniesione barki i nienaturalnie zgiętą szyję. Jeśli też dziecko przejawia cechy asymetrii posturalnej (układa się w literkę c), będzie tę asymetrię utrwalać. Nie wspomnę już o braku swobody ruchów.

Dodam, że w prawidłowym rozwoju dziecka około 4-5 miesiąca życia w rozwoju napięcia mięśniowego następuje  faza wyprostno-odwiedzeniowa i maluszek z dotychczasowej pozycji zgięciowej, zaczyna „pływać”, czyli w pozycji na brzuszku unosi nóżki i rączki, rozwija tez podpór na przedramionach, a następnie na dłoniach.

Dzięki wyprostowi wzmacnia m.in. mięśnie grzbietu czy mięśnie pośladkowe. Sadzając dziecko zabieramy mu tę możliwość, skazując go, na pozycję zgięciową, a tym samym przyczyniając się do osłabienia mięśni, które odpowiedzialne są za utrzymanie prawidłowej postawy. Idąc tym tropem dalej, nie tylko przyczyniamy się do wad postawy w przyszłości, ale również do bólów kręgosłupa, który bez odpowiedniego wzmocnienia, da o sobie znać w przyszłości. Ale nawet nie wybiegając w przyszłość, aż tak daleko- słabsze mięśnie, to również późniejsze osiąganie kolejnych etapów rozwoju np. pełzania, czworakowania, chodzenia. Te umiejętności wbrew pozorom są nie lada wyzwaniem i wymagają mocnych mięśni.

Umiejętność siadu nie pojawia się ot tak nagle. Niemowlę przygotowuje się do niej dużo wcześniej, poprzez osiągnięcie kontroli głowy, wzmocnienie mięśni posturalnych podczas pełzania, czy czworakowania, a dopiero gdy będzie do tego gotowe zrobi to samodzielnie. I stanie się to stopniowo. Bo takie jest prawo rozwoju.

Jak widać gra nie warta jest świeczki i warto podejść do tego z rozsądkiem. Oczywiście rodzic zawsze ma wybór. I niestety, jak zawsze musi go dokonać sam. Podobnie sprawa ma się do bujaczków, fotelików samochodowych używanych na spacerach, ale o tym innym razem.

Na koniec dodam, że sam proces nauki w niemowlęctwie odgrywa kluczową rolę w późniejszym życiu.

W trakcie rozwoju niemowlę uczy się wykonywania czynności samodzielnie poprzez cierpliwą i wytrwałą pracę. Owa praca nie oznacza wyłącznie nabycia umiejętności obrotów, pełzania, czworakowania, ale przede wszystkim tego jak nauczyć się danej umiejętności (czyli co muszę zrobić, żeby to wykonać).

Pozwalajmy dzieciom uczyć się samodzielnie, popełniać błędy, eksperymentować i pokonywać trudności. Stwórzmy bezpieczną przestrzeń do eksplorowania i motywujmy do działania. Ale nie wymuszajmy niczego na siłę. Dzieci są bardzo mądre, dlatego dajmy im czas i obserwujmy. Jak widać umiejętność siadu jest wisienką na torcie w rozwoju dziecka. Dlatego pozwólmy krok po kroku budować ten słodki tort naszym pociechom.

Literatura:

Dusing SC, Harbourne RT. Variability in postural control during infancy: implications for development, assessment, and intervention. Phys Ther. 2010;90(12):1838–1849.

Dosman CF, Andrews D, Goulden KJ. Evidence-based milestone ages as a framework for developmental surveillance. Paediatr Child Health. 2012;17(10):561–568.

Matyja M., Gogola A. Prognozowanie rozwoju postawy dzieci na podstawie analizy napięcia posturalnego w  okresie niemowlęcym. Neurol Dziecięca 2007; 32(16): 49-56.

Matyja M., Domagalska M. Podstawy usprawniania neurorozwojowego według Berty i Karela Bobathów, Katowice 2005, AWF Katowice.

Gerber M.,  Johnson A. Your Self-Confident Baby  Wiley 2012.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *